Historia rodzynek. Jak suszone winogrona podbiły świat?

 
Historia rodzynek rozpoczyna się, gdy starożytni Egipcjanie odkryli wysuszone winogrona

Z pozoru niepozorne. Małe, pomarszczone, wrzucone gdzieś między orzechy a bakalie. A jednak rodzynki mają życiorys, którego mogłaby im pozazdrościć niejedna historyczna postać. Były z królami, odkrywcami, żołnierzami i astronautami. Leczyły, karmiły, zdobiły świątynie i ratowały ludzi w ekstremalnych warunkach.

To historia o tym, jak zwykłe suszone winogrono stało się walutą, lekarstwem, zapasem wojennym i… kosmiczną przekąską. Oto krótka historia rodzynek.

 

Krótka historia rodzynek

Historia rodzynek zaczyna się tak, jak wiele największych odkryć – kompletnym przypadkiem. Około 2000 roku p.n.e. ktoś zauważył, że winogrona pozostawione na krzewie nie zgniły, tylko wyschły, skurczyły się i… zrobiły się słodsze. Hmm, może spróbujmy je zjeść?” – prawdopodobnie pomyśleli. I tak narodziła się obsesja ludzkości na punkcie rodzynek. Kiedy życie daje ci winogrona, zostaw je na słońcu.

Rodzynki w starożytnym Egipcie

Egipcjanie błyskawicznie dostrzegli potencjał suszonych winogron. Jedli je, składali w darach, a nawet traktowali jak ozdobę. Malowidła na ścianach grobowców pokazują, że rodzynki były symbolem luksusu i dostatku. Słodsze niż świeże owoce, trwalsze niż wszystko, co wtedy znano.

Bo rodzynki miały jedną przewagę nad całą resztą jedzenia: nie psuły się. Mogły podróżować tygodniami, miesiącami, przechodzić z rąk do rąk i wciąż nadawać się do jedzenia. W świecie bez lodówek to była prawdziwa magia.

Miska rodzynek z okresu starożytnego Egiptu
Miska rodzynek z okresu starożytnego Egiptu. Naczynie pochodzi z wykopalisk w Tebach. Obecnie eksponat znajduje się w zbiorach Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku.
Metropolitan Museum of Art, CC0, via Wikimedia Commons

 

Rodzynki jako symbol i zakaz

O suszonych winogronach wspomina także Biblia (Księga Liczb 6:3):

Przemówił znowu Pan do Mojżesza tymi słowami: « Tak mów do Izraelitów: gdy jaki mężczyzna lub kobieta złoży ślub nazireatu, aby się poświęcić dla Pana, musi się powstrzymać od wina i sycery, nie może używać octu winnego i octu z sycery ani soku z winogron; nie wolno mu jeść winogron zarówno świeżych, jak i suszonych.

Rodzynki były więc na tyle ważne, że znalazły się wprost na liście zakazów religijnych. To nie była zwykła przekąska. To był symbol.

W Pierwszej Księdze Samuela pojawiają się ponownie, gdy Dawid – przyszły król Izraela – otrzymuje w darze „sto gron rodzynków”. Nie bochen chleba, nie worek zboża, tylko rodzynki. To mówi wszystko o ich wartości.

Przysmak elit świata antycznego

Rodzynki szybko trafiły na stoły Greków i Rzymian. Wielki smakosz Marek Gawiusz Apicjusz, autor najstarszej znanej książki kucharskiej, uwzględniał je w przepisach na dania z ryb i cielęciny. Cesarz August zajadał się ptakami nadziewanymi rodzynkami, a Grecy dekorowali nimi miejsca kultu.

Były też praktyczne. Hannibal zabierał je w racjach żywnościowych, gdy jego wojska przekraczały Alpy. Starożytni lekarze przepisywali je na osłabienie, zatrucia, a nawet starość. Trudno o bardziej elitarną karierę dla suszonego winogrona.

💡 Czy wiesz, że…?
W starożytności rodzynki bywały walutą. W świecie grecko-rzymskim ich wartość była tak wysoka, że za dwa słoiki rodzynek można było kupić niewolnika.

Fenicjanie, Ormianie i handel rodzynkami

Fenicjanie i Ormianie nie tylko suszyli winogrona. Oni zrobili z rodzynek towar eksportowy. Już między 1200 a 900 rokiem p.n.e. Fenicjanie zakładali wielkie winnice w Maladze i Walencji oraz w Koryncie. W tym samym czasie Ormianie rozwijali swoje uprawy w Persji – na terenach dzisiejszej Turcji, Iranu i Iraku. Klimat był idealny: dużo słońca, mało deszczu, doskonałe warunki do suszenia owoców bez żadnych „technologii”.

Każdy region miał swoją specjalność. Malaga i Walencja słynęły z dużych, mięsistych rodzynek z pestkami, a Korynt – z małych, beznasiennych i intensywnych w smaku. Te ostatnie do dziś noszą nazwę od greckiego miasta.

Rodzynki ruszyły w świat. Fenicjanie i Ormianie zaczęli handlować rodzynkami z Grekami i Rzymianami, którzy pokochali je do tego stopnia, że ich wartość szybowała w górę. Za dwa słoiki rodzynek można było kupić niewolnika. Były nagrodami w zawodach sportowych, walutą w handlu wymiennym i lekarstwem na niemal wszystko.

Droga do Europy

Jednak mimo całej swojej popularności rodzynki nie były eksportowane do reszty Europy. Metody wysyłki nie były jeszcze odpowiednie, aby utrzymać jakość rodzynek podczas długich podróży. Wszystko zmieniło się w XI wieku. Rycerze podczas wypraw krzyżowych próbowali suszonych owoców podczas podróży przez Morze Śródziemne i Persję, a także zabierali rodzynki ze sobą do Europy. Po powrocie do domu nadal pragnęli rodzynek i powstał ogromny popyt. Na szczęście techniki pakowania i wysyłki poprawiły się na tyle, że rodzynki można było wysyłać do całej Europy Północnej.

W połowie XIV wieku rodzynki stały się ważną częścią kuchni angielskiej. Rodzynki były ulubionym przysmakiem króla Anglii, Henryka VIII, który pochłaniał je w ilościach, które dzisiaj mogłyby skutkować poważnymi problemami z trawieniem. Po pewnym czasie uprawa winorośli rozprzestrzeniła się na Francję i Niemcy. Nawet Anglicy próbowali wytwarzać rodzynki w XVI wieku – ale zdali sobie sprawę, że brytyjski klimat jest zbyt chłodny do ich suszenia.

Rodzynki w Polsce

Rodzynki pojawiły się na ziemiach polskich już w średniowieczu jako towar importowany z basenu Morza Śródziemnego, głównie z Grecji, Italii i Azji Mniejszej. Docierały do kraju przede wszystkim przez port w Gdańsku, który był jednym z najważniejszych ośrodków handlu zagranicznego w Europie Środkowej. Ze względu na długi transport i wysoką cenę należały do tzw. towarów kolonialnych, podobnie jak pieprz, cynamon, goździki czy migdały. Przez wieki były więc produktem luksusowym, dostępnym głównie dla dworów królewskich, magnaterii oraz bogatszych klasztorów.

W kuchni staropolskiej rodzynki wykorzystywano znacznie szerzej niż dziś. Dodawano je nie tylko do deserów, ale także do potraw mięsnych i rybnych, gdzie łączono smak słodki z kwaśnym i ostrym. W dawnych przepisach pojawiały się w sosach do szczupaka i karpia, w potrawach z drobiu, gęsi i cielęciny, a nawet w staropolskich bigosach.

Szczególną rolę rodzynki odgrywały także w kuchni klasztornej. W okresach postu, gdy nie wolno było spożywać mięsa, stanowiły cenne źródło energii i słodyczy, a jednocześnie nadawały potrawom bardziej „odświętny” charakter. Trafiały do wypieków, kasz, klusek i potraw mącznych, które przygotowywano na większe święta kościelne.

Rodzynki w Nowym Świecie

Winogrona i rodzynki stały się ważną częścią kuchni europejskiej, zanim europejskie narody zaczęły kolonizować Amerykę. W Hiszpanii, gdzie uprawa winorośli została udoskonalona, z winogron wytwarzano takie produkty, jak wytrawne wino stołowe, słodkie wina deserowe i rodzynki. To było naturalne, że kiedy konkwistadorzy skolonizowali Meksyk, wkrótce i tam pojawiło się wino i rodzynki. Hiszpańska królowa Izabela wysłała misjonarzy do Meksyku, aby nauczali tubylców o religii. Podczas głoszenia i nauczania misjonarze przekazywali także wiedzę o uprawie winorośli. Używali winogron do win mszalnych, a także uprawiali winogrona na rodzynki.

W XVIII wieku ojcowie franciszkanie osiedlili się jeszcze dalej na północy, na terenach dzisiejszej Sonomy w Kalifornii. Ale kiedy Hiszpania przekazała władzę kolonialnemu rządowi Meksyku w 1834 roku, system misyjny zaczął upadać. Uprawa winorośli – i jej silny wpływ na rolnictwo w Kalifornii – pozostaje jedną z trwałych spuścizn misji.

Pod koniec XIX wieku w kalifornijskiej dolinie San Joaquin zaczęli osiedlać się Ormianie – potomkowie dawnych mistrzów suszenia winogron. Obszar ten dostarcza obecnie rodzynki dla prawie połowy świata, co czyni Kalifornię największym producentem rodzynek na świecie.

Rodzynki dziś – więcej niż tylko przekąska

Historia rodzynek jest fascynująca, a te małe owoce mają ogromne znaczenie kulturowe i kulinarne. Choć świat się zmienił, sam proces pozostał niemal ten sam: słońce, czas i winogrona. Rodzynki są dziś obecne w niemal każdej kuchni – od deserów po dania wytrawne, pilafy, curry i sałatki.To jeden z najstarszych produktów spożywczych wciąż obecnych na naszych stołach. Ten sam, który jedli faraonowie, legioniści, królowie, odkrywcy i astronauci.

Mały owoc. Wielka historia.

 

Ciekawostki o rodzynkach

  • Słowo rodzynka – pochodzi od łacińskiego słowa racemusi, które oznacza „kiść winogron lub jagód”.
  • Do wyprodukowania 1 tony rodzynek potrzeba ponad 4 ton winogron.
  • Najlepsze rodzynki pochodzą z Malagi w Hiszpanii.
  • Dzisiejsi główni producenci rodzynek to Stany Zjednoczone i Turcja, które łącznie odpowiadają za około 80 procent światowej produkcji rodzynek. Inne ważne kraje produkujące rodzynki to Iran, Grecja, Chile i RPA.
  • Spożywanie większej ilości rodzynek powoduje wytwarzanie gazów w żołądku i może zwiększać ciśnienie krwi.
  • Marynarze, w tym Krzysztof Kolumb, uważali rodzynki za doskonały dodatek do podróży przez pełne morze, ponieważ dobrze się przechowują przez długi czas. Rodzynki należały do racji żywnościowych osób na pokładzie „Niny”, „Pinty” i „Santa Marii”.
  • Polski król Stanisław Leszczyński, zwany też „królem bez królestwa”, po zesłaniu do Francji, stworzył tam „babkę” – chleb deserowy z rodzynkami.
  • U George’a Washingtona rodzynki były podstawą obiadowego stołu. Jego żona Marta przygotowywała rosół ze szpiku kostnego, chleba, cukru, rodzynek i porzeczek. Jej mąż ogłosił to „największym sukcesem pani Washington od czasu naszego małżeństwa”.
  • Legenda głosi, że pierwsza uprawa rodzynek w Kalifornii została wyhodowana przez naturę, a nie rolników. Potężna fala upałów nawiedziła dolinę przed zbiorami, a większość winogron wyschła na winorośli, zanim rolnicy zdążyli je zebrać.
  • Podczas udanego podboju bieguna północnego w 1909 roku Robert E. Peary miał ze sobą rodzynki.
  • W 1962 roku astronauta Scott Carpenter wgryzał się w wypełnione rodzynkami wyroby cukiernicze typu granola, stając się tym samym pierwszą osobą, która spożywała rodzynki w kosmosie.
Następnym razem, gdy wrzucisz rodzynkę do ciasta albo zjesz ją prosto z opakowania, pomyśl, że trzymasz w palcach produkt starszy niż większość cywilizacji.

 

Historia rodzynek to tylko jeden z przykładów, jak zwykłe produkty spożywcze potrafią opowiadać niezwykłe dzieje. Jeśli interesują Cię kulinarne ciekawostki historyczne, zapraszam do odkrywania innych artykułów na ten temat.

Chcesz wiedzieć więcej?

Jeśli historia rodzynek Cię zaciekawiła, te książki pozwalają spojrzeć szerzej na dzieje jedzenia i rolę pozornie zwykłych produktów w historii:

👉 Felipe Fernández-Armesto – Wokół tysiąca stołów, czyli historia jedzenia
Przystępna i wciągająca opowieść o tym, jak jedzenie kształtowało cywilizacje od starożytności po czasy nowożytne.

👉 Reay Tannahill – Jedzenie w historii
Klasyczna książka pokazująca, jak żywność wpływała na kulturę, religię, handel i codzienne życie ludzi.

👉 Stanisław Czerniecki – Compendium ferculorum
Najstarsza polska książka kucharska – wgląd w smaki dawnej Rzeczypospolitej i wykorzystanie suszonych owoców w kuchni staropolskiej.

 

Co o tym myślisz? Zostaw reakcję i komentarz

Loading spinner

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *